Dziennik Malwiny

Zrozumieć kobietę

No właśnie - trudne zadanie!

Znów siedzę i myślę nad sensem życia... Właściwie to chyba nic się nie stało - rozmawialiśmy przez telefon, powiedziała, że czuje się jakbym coraz mniej ją kochał a to nie prawda...

Jak to jest z tymi kobietami?!

- Ona chce związku luźnego, bo po ostatnich przeżyciach chce odpocząć. Ja to rozumiem i dopasowuję się do sytuacji zgodnie z powiedzeniem "nic na siłę", staram się dogodzić Jej wymaganiom.

- Ona nie chce bym sobie cokolwiek obiecywał, bo nie wiadomo co przyniesie najbliższa przyszłość.

- W tym momencie ja zastanawiam się co właściwie nas łączy i nie mogę znaleźć odpowiedzi.

- Ona chce bym ją kochał.

- Ja chcę by Ona mnie rzeczywiście kochała - szukam stabilizacji.

- Ona ciągle powtarza "nie kochasz mnie" - próbuje mnie przekonać, abym się nie przywiązywał zbytnio.

- Ja mówię "kocham" i daję całe swe serce, całego siebie - jestem najlepszym sobą jakim mogę być... czułym, delikatnym, serdecznym, wyrozumiałym, dość odpornym na głupawe przycinki i dowcipy z Jej strony.

- Często mówi, że stęskniła się za mną - nawet jeśli widzieliśmy się kilka godzin wcześniej...

- Ja też bardzo tęsknię... "Cose Della Vita / Can’t Stop Thinking Of You" Eros'a Ramazzotti’ego dość dokładnie oddaje to co czuję, choć mam masę pracy gdy pada biorę parasol i idę po nią do biura, aby nie zmokła w drodze do domu...

Ona: kochaj mnie szczerze, niech związek będzie luźny, nie zaniedbuj mnie, nie obiecuj sobie niczego, nie przywiązuj się za bardzo

Ja: kocham, tęsknię, nie zaniedbuję, staram się niczego sobie nie obiecywać, ale wtedy nie da się Jej nie zaniedbywać, nie przywiązywać się - więc nie sposób nie zaniedbywać poprzez spędzanie mniejszej ilości czasu

Wniosek: co ja tu do cholery robię?!

Miałem własne życie - swój mały świat. Ona wniosła do niego szczęście, uśmiech, nadzieję, zabrała samodzielność, zmieniła mój mały świat nieodwracalnie...

Już nie wiem jak zrozumieć kobietę - wydawało mi się że cieszy ją to co robię, że kocha mnie za to co sobą reprezentuję - tak przynajmniej mówiła, ale teraz już nie wiem...

Może TY wiesz?

 

Tomek

To jest próba odpowiedzi Tomkowi, który nie może zrozumieć...

Otóż popełniasz, jak sądzę, jeden z najstarszych błędów Świata: próbujesz zanalizować kobiecy światopogląd kategoriami męskiego myślenia. A nie tędy droga. Nie znam boskich planów, nie mogę też posądzać Go o złą wolę - faktem jednak jest, iż psyche obu płci różni się od siebie, niczym wielka rzeka od małego, rwącego strumienia górskiego; oboje zdążają w jednym kierunku, a każde inaczej. Męskie myślenie biegnie prostym, spokojnym nurtem, bez nagłych skrętów czy kaskad (z małymi wyjątkami); kobieca myśl gwałtownie stacza się po wyboistych traktach życia, to spada nagle, to przyczaja się w małych zastoiskach, by za chwilę runąć w szerszy nurt, porywając za sobą napotkane istnienia... Chcę wspomnieć o jednej, jak dowodzi praktyka i doświadczenie, istotnej kwestii stosunków damsko-męskich widzianych ze strony płci brzydkiej. Oto bowiem pełne zrozumienie pobudek działania kobiety jest dla mężczyzn nieosiągalne i biada temu, który zechce na siłę przełamywać tę naturalną barierę. Sam znam kogoś, kto z dobrej woli próbował ułożyć swój związek opierając go jedynie na pełnym dostosowaniu się do piękniejszej jego strony. Dziś dwójka dzieci, masa kłopotów i resztki uczuć dopalających się nieuchronnie, mimo młodego jeszcze wieku osobliwej pary... Nie wiem, czy chcesz jakiejś rady, czy tylko chciałeś, aby Cię wysłuchano. Ale jedno nasuwa mi się nieodparcie w związku z tym, co napisałeś. Cierpliwość. Oto lekarstwo na Twoje rozterki. Musisz wykazać sporo opanowania i cierpliwości; nie psiego przywiązania, ale mądrej, rozważnej i, co ważniejsza, stałej CIERPLIWOŚCI. Mnie samemu często jej brakowało i, choć teraz bardzo tego żałuję, mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno na udany związek. Czego życzę Tobie i wszystkim, którzy powyższe przeczytali.

Bartek
2008-05-29 19:50
Kontakt: malwi[at]poczta.onet.pl
The Best BlogTop Blogs Catalog